Sturmvogel, Komandos Górnego Świata II wojna światowa zbliża się do końca. O jej losach mogą zadecydować nie tylko rezultaty starć wrogich armii, ale również operacje wyspecjalizowanych tajnych organizacji o charakterze wywiadowczym: hitlerowskiej „Pochodni”, do której należy tytułowy bohater, i amerykańskiej komórki generała Donovana, wspieranej przez tajemniczego i potężnego Rosjanina, jedynego ocalałego z pogromu współpracownika Specwydziału NKWD. Poznajemy dowódców, oficerów operacyjnych, szpiegów, donosicieli i zdrajców – pracujących dla każdej ze stron. I tu zaczyna się fantastyka: agenci wrogich mocarstw działają na dwóch poziomach, w dwóch światach, Dolnym i Górnym, przemieszczając się między nimi niemalże z łatwością urzędników jadących windą biurowca. Autor wprost wyjaśnia czytelnikowi, że „Góra” jest pojęciem względnym, chodzi bowiem nie o świat sąsiedni, lecz wewnętrzny względem naszego. Nieprzypadkowo zdolność przenikania do niego posiadają wyłącznie osoby o specyficznych cechach psychiki. Zdawać by się mogło, że tego rodzaju miejsce powinno stanowić prywatną strefę każdego człowieka, ale tu bohaterowie mogą spotykać się i współpracować – lub walczyć – w innych realiach geograficznych, a nawet w innej postaci. Posiadają dwa ciała – górne i dolne – i w kontrolowany sposób przemieszczają osobowość między nimi, pozostawiając jedno z ciał funkcjonujące niejako na autopilocie. Geografia Świata Góry jest stosunkowo prosta: całą jego powierzchnię zajmuje Salem, gród stanowiący mozaikę fragmentów „dolnych” miast i uzupełniony fantastycznymi tworami, mającymi symbolizować narodowe enklawy, jak żydowski Abadon czy germański Isenstein. Mieszkańcy Góry stanowią mieszaninę postaci rodem ze wszelkich możliwych wątków literatury fantasy. Są tu widma, potworne pająki, kobiece wężopodobne istoty o wciąż niezaspokojonym popędzie seksualnym, jednorożce z ich tradycyjną słabością do dziewic, latające smoki bojowe. Są też tajemniczy Magowie i aluzje do udziału Obcych w powstaniu tego świata.
Znalezione w internecie zapowiedzi książki przedstawiają Górę jako mityczny Raj, miejsce, do którego zwyczajny śmiertelnik spodziewa się trafić po śmierci. Ale sam Autor weryfikuje tę teorię, wyjaśniając, że owszem, taką złudną nadzieję żywią ci, którzy widują Górę jedynie w snach, zaś ludzie, dla których Górny Świat jest miejscem pracy, walki czy po prostu równoległego życia, nie wyznają już żadnej religii, nie są w stanie nawet normalnie śnić. Wszystko, co dla nas pozostaje w sferze wierzeń czy wyobraźni, oni mają wokół siebie na co dzień, całkowicie realne, a często śmiertelnie niebezpieczne.
Niestety ta fantastyczna kraina może wkrótce stać się nowym teatrem wojny. Zdaniem wszystkich stron Góra świetnie nadaje się zarówno na punkt kontaktowy szpiegów, jak i na miejsce tajnych rokowań pokojowych na najwyższym szczeblu. Główny bohater jest lojalnym wobec Rzeszy oficerem wywiadu, dopóki nie dowiaduje się, że Salem w obecnym kształcie zostało spisane na straty przez wszystkie strony konfliktu. Amerykański wywiad planuje zamach na uczestników negocjacji, godząc się z faktem, że konsekwencją będzie przeniesienie walk na Górę i zniszczenie miasta. Zaś przegrywający wojnę Niemcy popierają planowany zamach, mając nadzieję, że zmiana sytuacji zapewni im zwycięstwo, a następnie umożliwi przekształcenie Salem we wzorcowy germański gród według projektu Speera.
Sporym utrudnieniem w odbiorze powieści był dla mnie zaburzony tok narracji, „skaczącej” pomiędzy licznymi miejscami akcji na tyle często, że kilkakrotnie w trakcie lektury traciłam orientację, gdzie też wraz z bohaterami obecnie przebywam: na Górze czy może na Dole? Sporo intrygujących scen i motywów jedynie przemyka w tle głównych wydarzeń, bez satysfakcjonującego czytelnika objaśnienia czy rozwinięcia. Trudno osądzić, czy Autor po prostu zrezygnował z jeszcze większego spiętrzania i komplikowania wystarczająco już „zakręconej” akcji, czy też świadomie pozostawił czytelnikowi możliwość dopowiedzenia we własnej wyobraźni tego, czego zabrakło w książce. Finału powieści oczywiście nie należy zdradzać, wspomnę tylko, że jest on okraszony perełką, która wywołała u mnie atak konwulsyjnej wesołości – pojawieniem się kultowej dla Rosjan, a nam kojarzącej się głównie z głupawymi kalamburowymi dowcipami, postaci wojennego superszpiega – standartenfuhrera Stirlitza...
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji FANTASTYKA.wortale.net.
Dodaj komentarz
| |